• #21 Mini poradnik do Rakana

    1

    Rakan
    The Charmer



    Rakan to postać wsparcia, niezwykle mobilna i zawierająca prawie wszystko do bycia supportem idealnym. Składany pod ultility jest bardzo pomocną częścią drużyny, a dobrze rozegrany potrafi pokierować drużynę do zwycięstwa odpowiednią kontrolą Tf'ów. Niestety, część jego mobilności jest zależna od reszty drużyny. Z racji swojej niezwykłej delikatności oraz paru ważnych czynników jest również postacią niewybaczającą błędów - wymarzyła Ci się super bitka, ale nie wyszła Ci najważniejsza wbitka? Umierasz, zostawiając drużynę 4v5.

    Chciałabym przybliżyć Wam postać Uwodziciela, ponieważ jest on postacią pełną potencjału, zabawną i przyjazną dla wszystkich, nawet osób z autofilla - zapewnia fun i przydatność dla drużyny, dlatego warto byłoby poznać go, by w momencie, gdy będziemy zmuszeni grać na roli wsparcia i wybierzemy Rakana, nie będziemy kłodą u nóg naszej drużyny, a przy okazji sami będziemy się dobrze bawić.


    Plusy
    + mobilność
    + użyteczność
    + CC
    + shield i heal
    + game changing ultimate
    + fun2play
    + dobry late


    Minusy
    - papierowy
    - niewybaczający błędów 
    - duża część mobilności zależna od drużyny
    - zła inicjacja potrafi zepsuć TF
    - nieciekawe early

    Spis Treści

    1. Masterki i Runy
    2. Skille
    3. Skill Order
    4. Summoner Spelle
    5. Itemy
    6. Kontry i Synergie
    7. Jak grać?
    8. Jak grać na Rakana
    9. Wskazówki


    1. Masterki i Runy



    Windspeaker's jest świetną synergią z naszym E.
    Inna opcja:


    W czasie inicjacji TF'a bądź w fazie linii mamy 2 możliwości aktywowania tej masterki - z W i R. Zwiększy nam żywotność dzięki otrzymanej tarczy. 

    Runy muszą zawierać  Armor, health, MR, quinty AP 



    2. Skille

    opis/przeliczniki/cd i mana costy znajdziecie tutaj

    Fey Feathers



    Umiejętność pasywna, generuje raz na jakiś czas tarczę skalującą się z poziomem bohatera oraz ilością AP. Atakując przeciwników skracamy czas odnowienia. Jeżeli chcemy zacząć wymianę na linii, dobrze jest mieć umiejętność pasywną aktywowaną, a dopiero wtedy wbić się w przeciwników - tarcza znieweluje część obrażeń.

    Jeżeli w naszym teamie jest Xayah, uaktywni nam się specjalna umiejętność pasywna, która pozwoli nam cofać się razem z nią.
    Gleaming Quill




    Poke skillshot, na początku bije dosyć mało i ciężko nim trafić - nie przelatuje przez miniony, ma mały hitbox. Heal jest jednak istotny, gdy podejdziemy do sojusznika to uleczymy go od razu. W late leczy naprawdę dużo w obszarze AOE. Aktywuje się również gdy atakujemy smoka/barona.
    Grand Entrance



    Knock-up, jeden z ulubionych skilli Yasuo. Możemy przeskakiwać nim przez ściany, podrzuca wszystkich trafionych przeciwników, możemy używać w trakcie trwania R'ki, co daje nam całkiem niezłe combo knock-up+charm, którego nie da się uniknąć, jeżeli nie ominie się W. Dobry do inicjacji, po użyciu łatwiej trafić z Q.

    Mając więcej ms, przemieszczamy się z W szybciej - dobrze jest więc użyć monety i posiadać mobilitki, żeby zaskoczyć przeciwników.
    Battle Dance



    Umiejętność nadająca się świetnie do wkurzania przeciwników. Wbiłeś się w kogoś z W? Przeciwnik myśli, że będzie mógł Cię teraz bezkarnie obić, a tu niespodzianka, uciekasz błyskawicznie do swojego sojusznika, przy okazji nakładając na niego tarczę. A jak tarcza zostanie zbita, to nałożysz jeszcze jedną o takiej samej wartości. Tarcze się nie kumulują, używajmy jednego shielda dopiero gdy skończy się drugi, żeby jak najbardziej wykorzystać umiejętność. Również jeżeli wpadniemy w tarapaty, możemy szybko wrócić do sojusznika. Jeżeli przeciwnik stoi za ścianą, posiadając zasięg na E możemy ominąć przeszkodzę. Po zainicjowaniu z W i R'ki, po wykorzystaniu wszystkich swoich CC od razu uciekamy z E do najbliżej stojącej osoby, bo będzie potrzebować tej tarczy najbardziej, a potem chowamy się za adc, żeby starać się go peelować, nakładając kolejną tarczę.

    Jeżeli chcemy skrócić dystans/uratować sojusznika, używamy E na sojuszniku a następnie W prosto w przeciwników, podrzucamy ich i od razu wracamy z E do towarzysza.


    Jeżeli w naszym teamie jest Xayah, będziemy mieli dwa razy większy zasięg doskoku do niej.
    The Quickness



    Charm dla całego enemy teamu, świetna umiejętność w Tf'ie, ale musicie mieć pewność, że używacie jej w odpowiednim momencie, ponieważ źle wykorzystana może stać się naszą trumną. Tak jak mówiłam wcześniej, Rakan nie wybacza błędów, więc jeżeli sojusznicy będą za zasięgiem naszego E i nie zdążą dobiec do przeciwników, zginiemy po skończeniu się charma. Dobrym pomysłem jest złożenie Zhonyi na ostatni/przedostatni item. W late cooldown nie jest tak bardzo odczuwalny, nie bój się użyć go na jedną osobę, jeżeli będziecie mieli pewność, że zagwarantuje Wam to killa - w late to istotna rzecz, bo przeciwnicy będąc 4v5 będą osłabieni.
    Jest też dobrym sposobem na ucieczkę, jeżeli w mamy na CD, a nie ma nikogo w pobliżu, żeby użyć E. Pamiętajcie tylko, żeby trafić co najmniej jedną osobę, zwiększy nam to MS.

    Mając odpalone R, możemy używać W i E.


    3. Skill Order

    R -> E ->  W -> Q

    E jest fantastycznym narzędziem dla naszej drużyny, a przy okazji częścią największej mobilności. Warto jest mieć je jak najczęściej i żeby nakładana tarcza była jak największa.
    W wraz z rozwijaniem umiejętności ma coraz krótszy cd, co pozwala nam na częstsze próby inicjacji oraz zadaje całkiem dobre obrażenia.
    Q jest rzadko używane na linii, ciężko nim trafić i zadaje mało obrażeń, jest narzędziem pod poke i pozwala na sustain na linii, dla nas i dla naszego towarzysza.



    4. Summoner Spelle

    Opisuję krótko, flash jako uniwersalny spell bierzemy na prawie wszystkie postacie, Rakan nie jest tu wyjątkiem.
    Jako support, kolejne 2 spelle to oczywiście ignite albo exhaust, ignite jeżeli chcemy grać agresywnie albo gramy na Sorakę, exhaust będzie lepszym wyborem na większość match-upów z racji naszego słabego early.
    5. Itemy

    Supporty raczej nie różnią się niezwykle w buildach, więc większość itemów zostawiam bez dodatkowych komentarzy:

    Redemption - podstawowy wybór na każdego supporta
    Mobilitki - szybkość ruchu jest dla nas istotna, a poza tym butki te są dobrym wyborem na prawie każdego supporta, synergia z W.
    Ardent Censer - świetna synergia z Q i E, zwiększona wartość tarczy zawsze jest ok
    Locket of the Iron Solari - standardowo z dodatkową tarczą
    Talisman of Ascension - większa mobilność + sojusznicy będą mogli nas łatwiej dogonić, ogólnie jest ok w inicjacji.
    Wardy - standardowo
    Zhonya - sytuacyjna, ale jest dobrym wyborem dla Rakana. W momencie, jeżeli trochę przesadzi, będzie mógł odczekać i spróbować uciec z środku TF'a z E.

    6. Synergie i przeciwnicy

    Xayah - Uwodziciel najlepiej współpracuje z Xayah, a gra wynagradza nam posiadanie takiego adc dodatkowymi, kosmetycznymi dodatkami w postaci nowej pasywy czy zwiększonego range E. Poza tym, odpowiednia inicjacja pozwoli naszemu adc nastackować pióra, by móc swobodnie zesnearować przeciwnika i go zabić.
    Wszystko, co ma dobre early. 
    Jesteśmy dosyć słabi w fazie linii, dlatego dobrze mieć adc, który poradzi sobie z naszą drobną pomocą, bądź będzie w stanie zadać dużo obrażeń w trakcie naszej inicjacji. Do takich postaci można zaliczyć:
    Caitlyn - my rzucamy W, Caitlyn trapa pod nogi, proste. Ma ogromny zasięg, a my dodajemy jej do tego większą przeżywalność.
    Lucian - jest w stanie zadać mnóstwo dmg gdy zainicjujemy wymianę, jego R'ka jest łatwiejsza do użycia, gdy przeciwnik dostanie charma z knock-upem i nie może zareagować.
    Draven - dobry Draven będzie robił całą robotę, nie jest zbyt mobilny (nie ma dasha), więc staramy się go chronić, rzucając często tarczę, żeby mógł bezkarnie obijać przeciwników

    Przeciwnicy

    Morgana - jedna klatka ogranicza naszą mobilność do 0, tarcza zablokuje R'kę i W, ogólnie jest naszą największą zmorą i starajcie się nie pickować Rakana na nią. Na linii nie zrobimy nic na dobrą Morganę.
    Thresh - popularny support nie jest dla nas tak wielkim zagrożeniem, jeżeli złapie nas hookiem zawsze możemy go podrzucić z W i uciec z E.
    Lulu - Rakan chce użyć wszystko z swojego zestawu umiejętności, żeby spróbować pozwolić swojemu adc zabić przeciwnego adc, ale ona nam na to nie pozwoli. Ma wszystko, co powinien mieć dobry support + W ogranicza naszą mobilność. Jeżeli będziecie chcieli inicjować walkę z W, ona rzuci wiewiórkę i nic nie zrobicie, a jedyne co się potem stanie, to ogromne obicie od niej i jej adc.
    Janna - wkurza, będzie peelowała adc cały czas, tarcza pozbawia nas skutecznego obicia z W i Q, R'ką odrzuci nas gdy będąc blisko będziemy chcieli użyć naszej R'ki. Nawet, jeżeli użyjemy R + W, dlatego lepiej będzie nie ryzykować odpalenia R'ki pierwszej.

    7. Jak grać?

    Rakan jest znakomitym inicjatorem, lecz jest również dosyć papierowy i łatwo go zabić. Jego early nie jest dobre, dlatego starajmy się chronić naszego adc i szukać najodpowiedniejszych okazji do wbicia się, żeby zadać trochę obrażeń. Na 6 lvlu możemy spróbować pokusić się o killa.

    W late mamy ogromne pole do popisu, ponieważ nasze skille mają mały cd więc możemy używać E niemalże co chwilę, a tarcza ta jest bardzo duża. Heal również ma mały cd, a ponieważ jest aoe, możemy cały czas leczyć sojuszników w tfie. Nie biegajcie sami, jesteście wtedy najbardziej narażeni na wyłapanie i śmierć, cieżko będzie Wam uciec bez użycia E.

    Czasami lepiej jest zaczekać, aż lepszy tankowaty inicjator zacznie TF, a dopiero wtedy dołączyć do niego i użyć wszystkie umiejętności.
    Jeżeli jesteście bardzo oddaleni, a widzicie, że TF nie idzie najlepiej, użycie R'ki flasha i W będzie najszybszym sposobem dostania się do walki i spróbowania odwrócenia jej na Waszą korzyść. Półtora sekundowy charm dla wszystkich jest dobrym sposobem na wygranie przegrywanej walki.

    W czasie atakowania barona/smoka używajcie Q najczęściej jak to możliwe, żeby jak najbardziej ograniczyć utratę zdrowia sojuszników.
    8. Jak grać na Rakana?

    • Starajcie się wyłapywać go biegającego samotnie - będzie łatwym celem do zabicia i znacznie osłabi team przeciwników
    • Jeżeli Rakan spudłuje z W, obijajcie go bezkarnie tak długo jak możecie (bądź do momentu aż ucieknie z E)
    • Pamiętajcie, że Rakan dashuje i nakłada tarczę dwa razy. Dlatego jeżeli użyje jej na sojuszniku i podejdzie do Was, prawdopodobnie będzie chciał, żebyście spalili jakiś skill - on ucieknie jeszcze raz.
    • CC - Rakan jest bardzo papierowym supportem, a CC uniemożliwi mu ucieczkę z E, nawet jeżeli w pobliżu są jego sojusznicy. Złapcie go jakimś cc i szybko zabijcie.
    • Jeżeli Rakan użyje W i R'ki, jest pozbawiony wszelkiego CC.
    • Nie dawajcie się trafić z Q, Rakan wykorzysta to i wyleczy swojego towarzysza (w late heal ten jest całkiem spory).

    9. Wskazówki

    • W można używać przez ścianę
    • E można używać na sojuszniku stojącym po drugiej stronie ściany
    • Q leczy, jeżeli trafi się nim Barona/smoka
    • W i E można używać, mając włączone R
    • Po użyciu W z E można uciec gdy przeciwnik jest już w powietrzu
    • R'ka przerywa umiejętności potrzebujące czasu przygotowania (R Caitlyn) i te już castujące się. Podobnie jest z W.
    • Jeżeli przeciwnicy robią Barona, a Twój team chce im w tym przeszkodzić, możecie wskoczyć do niego z W, użyć R'ki na całym enemy teamie (przydatny będzie flash, żeby złapać wszystkich najszybciej jak się da) 



  • #20 Pokutnik

    0

    "Droga samotnego wędrowca jest pełna 

    niebezpieczeństw..."

    Prolog
    Tajemnicza osoba, z kapturem długiego płaszcza narzuconym na głowę, wkroczyła bezszelestnie do karczmy pełnej całkiem zwyczajnych osób, sączących w spokoju piwo i rozmawiających o nic nie znaczących dla ogółu sprawach. Miejsce to było idealne dla tego rodzaju spotkań, bo ceny alkoholu były niskie, a samo miejsce oferowało przestrzeń, swobodę i spokój. 
    Twarz nieznajomego ukryta była w cieniu nakrycia głowy. Szedł lekko przygarbiony. Krocząc ostrożnie po podłodze obitej deskami starał się nie zwracać na siebie szczególnej uwagi i poniekąd mu to wychodziło. Ludzie spoglądali na niego przelotnie, nie zawracając sobie głowy mężczyzną. 
    Podszedł do baru i poprosił o trzy butelki sake. Usłyszawszy to, barman zaniósł się śmiechem, co na szczęście nie zwróciło uwagi klientów. Uznawali to za część jego pracy.
    - Czyżby zapowiadała się większa biesiada? - spytał, wracając po dwóch minutach z dwiema butelkami. Nieznajomy nie odpowiedział. Ten mężczyzna nie miał pojęcia, z kim właśnie próbuje żartować. Barman w końcu postawił trzecią obok reszty. Zakapturzona postać rzuciła na blat pieniądze, wliczając w to spory napiwek. 
    - Niech Bóg będzie z Tobą, nieznajomy przybyszu - odrzekł rozbawiony barman i szybko zgarnął monety, spoglądając na oddalającego się wędrowca, który kierował się już w stronę wyjścia. Butelki schował do podziurawionej miejscami torby przewieszonej przez ramię. Nikt oczywiście nie odprowadził go wzrokiem, w końcu nie był ciekawą postacią.
    Wiatr strącił kaptur z głowy Yasua (w oryginalnej historii była taka odmiana, więc zostawiam), ukazując jego zmęczoną twarz. Jej rysy z pewnością nie były łagodne, ale również nie zaliczały się do ostrych. Badawcze spojrzenie brązowych oczu spoglądało na świat z uwagą i ciekawością. Jego twarz pokrywał parodniowy zarost, a  przez nos przebiegała nieduża, lekko oszpecająca całość blizna. Długie, bujne, kasztanowe włosy związane miał w wysoki koński ogon. Wojownik mógł śmiało uchodzić za przystojnego, jednak pokazanie się ludziom bez czegoś, co zakrywałoby jego twarz, oznaczałoby poważne kłopoty. Już przez długi czas był ścigany za morderstwo, którego nie dokonał. Nikt jednak nie wierzył jego słowom, a wszystkie dowody zbrodni wskazywały jednoznacznie na niego. 
    Yasuo uwielbiał alkohol i tylko on potrafił rozwiewać jego myśli, nieustannie krążące wokół jednej rzeczy - kto zniszczył jego życie.
    Jego kroki tłumiła gęsta trawa, kiedy przemierzał drogę do miejsca, w którym mógł w spokoju odpocząć. Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. Miał tylko nadzieję, że nikt go nie dostrzeże, bo nie miał ochoty odpędzać się od kolejnych mieszkańców Ioni, pragnących pieniędzy za jego głowę.
    Zszedł po stromym zboczu do doliny, w której spokojnie płynęła rzeka. Schował się za pobliskim rozłożystym drzewem i zrzucił torbę na ziemię. Dzień był niezwykle ciepły. Ptaki wygrywały swoje melodie, a wiatr - nieprzerwany wędrowiec, którego podróż nigdy się nie kończy - powiewał delikatnie, poruszając liśćmi rosnących na wysokich drzewach. 
    Yasuo uznał, że to idealna pora na odprężenie się po długiej wędrówce. Wyciągnął z torby swój ulubiony flet, przyłożył go do ust i począł na nim grać, wyobrażając sobie, że melodia wypełnia całe jego ciało, a wyryte w pamięci nuty tańczą w takt muzyki. Już po chwili wzmógł się niewyczuwalny do tej pory wiatr. W koronach drzew zapanowała cisza, liście ani drgały. Wydawało się, że Yasuo potrafił zapanować nad nieokiełznanym żywiołem, kiedy skupiony wygrywał kolejne nuty na flecie. Trawa tańczyła wokół niego, a on nie przerywał swojego koncertu. Nawet okoliczne ptaki umilkły, żeby wysłuchać jego muzyki. Przed oczami Pokutnika widniały twarze tych wszystkich osób, które tak pragnęły jego śmierci. Nieszczęśni głupcy odeszli do tamtego świata, kiedy zmuszony był walczyć z nimi o swoje życie. Wystarczyło jedno cięcie lśniącego ostrza miecza, który przewieszony był przez jego prawy bok. Krył się w pochwie zaczepionej na niebieskich, przewiewnych spodniach.
    Gdyby mógł cofnąć czas, jego życie z pewnością wyglądałoby inaczej. I Yone mógłby wędrować razem z nim, jak dawniej. W podobne, słoneczne dni...
    *
    Doskonale pamiętał tę noc. Rozgwieżdżone niebo było wolne od chmur, ciemność rozpraszał jedynie księżyc świecący nad jego głową wyjątkowo intensywnie, jakby zwiastował rychło nadchodzącą katastrofę. 
    Wiatr szeleścił liśćmi w koronach rozłożystych drzew, których w tej okolicy nie brakowało. Pokutnik jedną ręką przytrzymywał pochwę, a drugą trzymał rękojeść swojej broni, będąc w każdej chwili gotowym na odparcie ciosu stojącego niedaleko Yone. Mierzył on Yasuo badawczym spojrzeniem bystrych oczu, tak uderzająco podobnych do oczu wojownika panującego nad wiatrem. 
    Yasuo miał nadzieję, że do ich spotkania nie dojdzie do czasu, kiedy rozliczy się z mordercą starszego, który zniesławił jego imię. Przez którego musiał ciągle uciekać, a jego życie było zagrożone... Nie mógł spojrzeć swojemu bratu w oczy. Wiedział, że zobaczy w jego spojrzeniu pogardę... a może współczucie? Czy Yone mógł podejrzewać go o morderstwo? Przecież byli braćmi, łączyło ich pokrewieństwo krwi. Yasuo tak bardzo chciałby wytłumaczyć mu, że to nie on jest mordercą starszego. 

    *

       Bracia ukłonili się sobie, nie spuszczając się z oczu. Mięśnie Yasuo były napięte, czekając na pierwszy ruch Yone. Ten wydobył długą katanę z pochwy umiejscowionej przy boku i wystrzelił w kierunku Pokutnika. Spodziewał się takiej reakcji i zrobił zręczny unik.
    - Wybacz, bracie. Tak nakazuje mi kodeks honoru, nie mogę pozwolić ci odejść - odrzekł Yone, stojąc parę metrów dalej, odwrócony plecami do swojego brata. Yasuo poczuł ukłucie żalu w sercu. Nie był to jednak odpowiedni moment na rozmyślanie. Teraz jego brat był najgorszym z możliwych wrogów. 
    - Jeżeli to walka na śmierć i życie, to wiedz, że nie przegram - odpowiedział. 
       Yone ruszył z ostrzem w pogotowiu w stronę przeciwnika i wyskoczył w powietrze, szykując się do uderzenia z góry. Yasuo znowu zrobił unik, pozostawiając przed sobą świst miecza, który miał trafić jego ramię. Yone nie pozwolił mu jednak na kontratak, bo błyskawicznie wyprowadził kolejne ciosy... a właściwie próbował, bo Pokutnik skutecznie sparował silne uderzenia i odrzucił przeciwnika za pomocą wyzwolonej siły wiatru.
       Nie chciał walczyć z bratem, a już na pewno nie o życie. Nie życzył mu oczywiście takiego losu, ale czuł wyniszczającą, nieznaną siłę, kiedy sparował jego ataki. 
       Yone atakował z większą zaciekłością, a Yasuo w milczeniu wyprowadzał tylko ataki, które nie mogły zrobić mu krzywdy. 
    - Co ty robisz? - mruknął cicho wojownik, kiedy jego brat kolejny raz odparł cios z boku. 
    - Nie mogę z tobą walczyć. - Pokutnik w końcu odważył się spojrzeć w oczy swojemu przeciwnikowi. Zaskoczyło go, że nie ujrzał w nich wrogości. 
  • #19 Pogarda Ksiezyca

    0


    "Słońce nie ujawnia prawdy, zamiast tego pali i oślepia."


     PROLOG


        Monumentalne wnętrze przyprawiało o dreszcze. Sala była ogromna, piękna i bogato zdobiona, a przez witraże, przedstawiające jakąś niezwykłą historię, wpadało delikatne światło księżyca rozpraszające wszechobecny mrok. Blask oświetlał ściany, na których widniały scenerie ludzi czczących księżyc. Osoba o śnieżnobiałych włosach rozglądała się dookoła, zafascynowana dopiero co odkrytym miejscem, chociaż znalazła się tu praktycznie przez przypadek, zagubiona w labiryncie krętych korytarzy świątyni.
       Mając problem ze znalezieniem drogi powrotnej, nieznajomy błądził tak przez dwie, może trzy godziny, z każdą minutą tracąc nadzieję na to, że jeszcze tego dnia zdąży wydostać się na zewnątrz. Obcy coraz bardziej żałował swojej ciekawości. Z rozmyśleń wyrwała go nagle niemalże namacalna ciemność. Latarka zgasła, a świadomość o braku zapasowych baterii zmusiła zagubionego do spędzenia nocy na zimnej marmurowej podłodze. 
       Jednak po chwili nieznajomy odnalazł w przeszywającym mroku mały, jasny punkcik. Szybkim krokiem ruszył w jego stronę, naiwnie myśląc, że kieruje się w stronę wyjścia. 

        Diana jeszcze przez chwilę oniemiała rozglądała się po komnacie. Wszechobecne nawiązanie do księżyca w obrazach na ścianach spodobało się dziewczynie, która dokładnie przyjrzała się każdemu z osobna, wychwytując nawet najdrobniejsze szczegóły. Mimo, że urodziła się jako Solari, nie czuła więzi z otaczającym ją społeczeństwem, które ślepo czciło Słońce. Każdy, obok kogo przechodziła, mierzył ją nieprzychylnym spojrzeniem. Niechęć do dziewczyny zrodziła się z jej zachowania i wyglądu. 
        Miała długie, srebrzyste włosy, kojarzące się wszystkim z Księżycem. Oczy podobnego koloru i niezwykła jak dla Solari bladość wzbudzała obrzydzenie wśród mieszkańców wioski. Ale nie można było odmówić jej nieprzeciętnej urody. 
        Jeszcze jako dziecko Diana nie szukała akceptacji wśród rówieśników i dlatego nigdy nie miała przyjaciół. Uwielbiała rysować srebrną kulę na czarnym tle - było oczywiste, że przedstawiało to księżyc w pełni. Dziewczyna zawsze była karana za to "przewinienie", chociaż tak naprawdę nie rozumiała, co robi źle. Od zawsze bardziej podobał jej się księżyc od słońca, ale ponieważ była inteligentna, nigdy nie zdradziła swojego przekonania. 
        Każdej nocy wyrywała się ze swojej wioski i oddalała się tak daleko, by mieć pewność, że będzie bezpieczna i nikt jej nie zauważy. Fanatycznie uwielbiała wpatrywać się w księżyc. Uwielbiała kłaść się na trawie i godzinami podziwiać srebrzystą kulę, zawieszoną na aksamitnie czarnym niebie, ozdobionym błyszczącymi punkcikami. 

        Dziewczyna w końcu oderwała wzrok od malowideł i zauważyła coś ciekawszego. Podeszła do marmurowego ołtarza, w którym wyryte były księżycowe runy. Spoczywała na nim piękna, zdobiona zbroja i nadzwyczajna broń. Diana wzięła ją do ręki i poczuła nieznaną moc emanującą z zakrzywionego ostrza, a całość jaśniała delikatnym, srebrnym blaskiem. Broń nie była ciężka, ale kunszt wykonania zachwycił nawet ją, osobę, która nie miała pojęcia, czym różnią się słabo wykonane bronie od tych wysokiej klasy. Białowłosa spostrzegła wyrzeźbione na klindze runy, podobne do tych zdobiących ołtarz. Zafascynowana, opuszkami palców lewej ręki dotykała każdej pojedynczej kreseczki, mrucząc do siebie słowa uwielbienia dla księżyca.
    W końcu spojrzała w górę. Przed jej oczami rozciągała się kryształowa kopuła, wieńcząca ogromną salę. Ponad nią widać było bezkres ciemnego nieba, na środku którego błyszczał okrągły księżyc.

  • #18 Wirtuoz

    1

    Doskonale wiedział, że ludzka ciekawość go nie zawiedzie. I tak jak się spodziewał, wszyscy przybyli na miejsce. Siłą perswazji sprowadził wszystkich do teatru, o niesłychanie niepoprawnej godzinie. 
    Cztery rzędy po cztery miejsca, razem szesnaście osób średniej klasy społecznej, osobiście i starannie wyselekcjonowanych przez tajemniczą osobę organizującą występ. Każdy w strojach wizytowych, choć o to nie prosił. Damy w najpiękniejszych sukniach, panowie garniturem odziani, a wszyscy wpatrzeni w scene przed nimi.
    Piękne tą scenę rekwizyty zdobiły, niby sztuczne, wykonane na specjalne zamówienie, lecz do bólu przypominające żywych... choć martwych ludzi. No i róże. Pełno było tych kwiatów wszędzie, nie wiedzieć czemu wszystkie jednego koloru - szkarłatnej czerwieni.
    - Przedstawienie te składa się z czterech rozdziałów, a każde z nich trwać będzie cztery minuty - zaczął artysta, lecz przerwały mu oburzone głosy w malutkiej lecz bogato wystrojonej sali 
    - Zapłaciłam tyle pieniędzy, żeby oglądać przedstawienie trwające kwadrans?
    - Nie martwcie się, moi mili. Zaprę wam dech w piersiach, wasze serca zatrzymają sie z wrazenia, wyszepczecie wszyscy slowa zachwytu
    Głosy niezadowolenia przerodziły się w szepty pełne zdumienia i niezrozumienia.
    - Jak wybitnym musi byc artystą, by zachwycić publicznosc w zaledwie 15 minut?
    - Pieniądze zostaną wam zwrócone, wszak zadaniem artysty jest oddanie się sztuce... Pragnę was jednak uprzedzić, iż sztuka wymaga okrucienstwa, a w moim przedstawieniu takowej nie zabraknie.
    - Potrzebna mi jedna osoba. Proszę, może pani w białej sukni z pierwszego rzędu? - Dama zauważyła, że artysta zwraca się do niej. Chwyciła delikatnie jego wyciągniętą dłoń i w akompaniamencie wiwatów i oklasków, postawiła stopę, obutą w srebrny bucik na wysokim obcasie, na scenie dzielonej teraz z mistrzem. 
    - Kurtyna w górę! - wykrzyczał artysta tak, jakby wypowiadał te słowa już tysięczny raz. Pełnym zapału, dziwnie odmienionym głosem, w którym brakło dawnej nonszalancji , zimnym i bezwzględnym przypominającym głos psychopaty. 
    Nagle błyskawicznym ruchem ręki wyjął zza pazuchy swój aspekt - morderczą, lecz niezwykle piękną broń, zwaną przez niego "Szept".
    Publiczność wstrzymała oddech z wrażenia. Jak piękny rekwizyt, subtelność kunsztu zachwyciła wszystkich. 
    - Uczynię cię piękniejszą, sprawię, że rozkwitniesz niczym kwiat o poranku - zwrócił się do stojącej obok niego damy. - Proszę, zamknij oczy, oddal się o cztery pełne kroki i usiądź na tym białym krześle. - Kobieta wykonała polecenie, usiadła przed bogato rzeźbioną sztalugą na której zawieszone było białe płótno, jakby czekające aż ktoś przedstawi na nim jakąś historię. Gdy otworzyła oczy, spostrzegła, że mistrz sceny celuje weń lufą swojego rekwizytu scenicznego.
    - Udawaj, że postrzał cię zabija, moja droga. Odegraj tą scenę najlepiej jak potrafisz! To musi być PERFEKCYJNE. - Po tych słowach artysta odczekał cztery sekundy i pociągnął za spust, celując prosto w jej serce. Rozległ się potężny huk, a błyskawiczny pocisk ugodził dziewczynę dokładnie w to miejsce, które sobie upatrzył. Z ust kobiety wydobył się niemy krzyk, a na twarzy zastygło przerażenie. Głowa opadła jej bezwładnie, a miejsce postrzału zdobiła krew. 
    Po sali rozległy się podekscytowane szepty.
    - Zachwycające!
    - Ta czerwona farba wygląda jak prawdziwa krew...
    - Cóż za fantastyczna gra aktorska, strzelił jakby robił to już tysiąc razy wcześniej!
    Rozległy się donośne wiwaty, lecz przedstawienie jeszcze się nie skończyło. 
    Artysta podszedł do ciała dziewczyny, stawiając ostrożnie każdy kolejny krok. Wymierzył w martwe ciało swoim Szeptem... 
    i strzelił ponownie.
    Ludzie byli zszokowani, cóż za okropna sztuka!
    Strzelił raz trzeci,
    czy to na pewno tylko gra aktorska?
    - Cztery! - wykrzyczał szalony morderca.
    Bo dziewczyna była naprawdę martwa, a czwarty strzał rozerwał jej ciało. Płótno za dziewczyną zdobiła świeża krew, imitująca czerwoną farbę, którymi został namalowany makabryczny obraz z kawałków ciała i szkarłatnych plam. 
    Wszyscy poczuli się jakby na sekundę stanęło im serce, lecz grobowa cisza trwała tylko chwilę.
    Sale opanował chaos, ludzie w panice przewracali krzesła i wpadali na siebie, jak najprędzej pragnąc uciec daleko od mordercy - psychopaty, lecz on był pewny, że taka sytuacja nastąpi. 
    Ludzie są przewidywalni, zawsze kierowani instynktem przetrwania, dlaczego zamknął wszystkie drzwi na klucz. 
    - Przedstawienie jeszcze się nie zakończyło! Na miejsca, na miejsca mówię!

    W opuszczonym teatrze o czwartej nad ranem, w nieużywanym magazynie kiedyś będącym salą teatralną dla przedstawień już dawno wycofanych z programu, na scenie zdobionej prawdziwymi martwymi ludzmi, morderca ukłonił się elegancko.
    - Czwartym aktem jest przedstawienie się mej drogiej publiczności. Zwą mnie Khada Jhin, najwybitniejszy artysta na świecie - powiedział donośnym głosem, omiótł raz jeszcze salę pełną trupów i ułożył w ich tracących ciepło rękach cztery srebrniki, którymi zapłacili za swoją śmierć,  a następnie skierował się w stronę wyjscia. Otworzywszy drzwi do sali nie odwrócił się już, by podziwiać ostatni raz swoje "dzieło". Czas naglił, a w innym mieście czekała na niego nowa publiczność.
  • #17 Wieczni Lowcy - opowiadanie #1 PROLOG

    0


    - Owieczko, opowiedz mi coś.
    - Był sobie blady człowiek z czarnymi włosami, który był bardzo samotny...
    - Tę bajkę już znam! 

       Wilk i Owca przemierzali razem rozległe równiny, pokryte śnieżnobiałym śniegiem, świeżym i mieniącym się w promieniach słońca. Owieczka zostawiała za sobą drobne ślady, podczas gdy Wilk unosił się obok niej niespokojnie, domagając się nowej bajki. 
       W Runeterrze nierzadko spotykało się niesamowite istoty, istniały tu również wszelakiego rodzaju potwory i nieumarli. Zamieszkiwała ją także rasa Yordli, nienarzucająca się innym i żyjąca w swoim mieście o nazwie Bandle City. Jednak nie istniało nic bardziej przerażającego oraz budzącego większy lęk i grozę jak Kindred. Dwie części całości, nie potrafiące istnieć samodzielnie. Pojedynczo, ale nigdy oddzielnie, uzupełniający się, a jednak tak bardzo różniący się od siebie. Wilk - agresywny, wiecznie głodny ofiar oraz Owca - mądra, wyrozumiała, jednak jednocześnie nieznająca litości. Dwa bliźniacze cienie, nie przypominające siebie w żadnym calu. Tak samo, jak różni są Wilk i Owca, różni się koniec jaki reprezentują. Prawdopodobnie to oni sprawują opiekę nad życiem i śmiercią, są mrocznymi żniwiarzami, lecz czy w dobrym interesie? Wypełniając przeznaczenie kolejnych istnień, Kindred przemierzają świat w poszukiwaniu kolejnych ofiar. Oczekiwani przez Owieczkę, pogodzeni ze swoim przeznaczeniem i gotowi na przyjęcie strzały, oraz ci, którzy uciekają przed własnym losem i zostają rozszarpani przez Wilka. Czy jednak wybranie swojej śmierci nie jest równoznaczne z pogodzeniem się, iż strzała ugodzi nas w serce w najmniej oczekiwanym momencie? Czy ciągłe życie w strachu przed nieuniknionym oznacza skazanie na okropną śmierć w paszczy Wilka? 
       Bezkresna pustka rozciągała się miedzy nimi i nic nie wskazywało na to, że ich podróż w śniegu i ciszy wkrótce się skończy. 
    - W takim razie nie mam żadnego pomysłu na ciekawą bajkę - westchnęła Owieczka, krocząc dalej po drodze z białego puchu.
    - Jak to? - zapytał niespokojny Wilk. Nie podobała mu się wizja dalszej podróży w absolutnej ciszy.
    - Ponieważ wszystkie opowieści łączy to samo.
    - Koniec.
    - Dokładnie, drogi Wilku.
    - Wszystko się kończy...
    - Lecz zawsze coś się zaczyna - dokończyła Owieczka spokojnym głosem.
       I kroczyli tak dalej, nie mówiąc ani słowa. W głowie Wilka istniało przekonanie, że słowa są zbędne podczas polowania, jednak w trakcie wędrówki pozwalają oderwać się od nudnego podróżowania, wydającego się ciągnąć w nieskończoność. Owieczka natomiast uważała, iż rozmowa z ofiarą jest bardzo dobrym rozwiązaniem; chociaż doskonale zna osobę, po którą przychodzą, nigdy tak naprawdę nie wie, jakie ostatnie słowa w obliczu śmierci może ona powiedzieć. W czasie wędrówki natomiast, mogła nacieszyć wzrok roztaczającym się przed nią światem oraz życiem wszystkiego, na co wkrótce nadejdzie czas. Przecież nic nie jest wieczne - z wyjątkiem jej i Wilka.



  • #16 Splash art Sweetheart Sony ORAZ ORIANNY, nowe ikonki umiejętności

    2
    Na PBE ukazał się dzisiaj splash art do nowej walentynkowej skórki dla Sony:

    Dla przypomnienia, tak prezentuje się w grze:




    AKTUALIZACJA 05.02

    Pojawił się również splash art dla Orianny


    W aktualizacji nie zabrakło również nowych ikonek umiejętności dla Shaco, Lux i Gragasa:



  • #15 Jhin dostepny!

    1

    Premiera Jhina zaplanowana była na środę/czwartek, jednak już dzisiaj wszyscy możecie walczyć o niego w blind picku, bądź błagać o brak bana w drafcie.
    Jhin oficjalnie dostępny, przez pierwszy tydzień za 7,800IP (później 6,300) bądź 975RP. Możecie go zakupić osobno, bądź w pakiecie razem ze skinem (wartym 1350RP) za 1837RP.




  • #14 Shen Champion Spotlight

    0

    Nie możecie doczekać się zaktualizowanego Shena? Riot udostępnił właśnie film prezentujący odnowionego bohatera. 

    Dla przypomnienia, oficjalna zapowiedź zmian w postaci .
    Podekscytowani? Zawiedzeni? A może jest to Wam obojętne? Jedyne co nam pozostaje to czekać na nowy patch.
  • #13 Skórki z okazji Festynu Ksiezyca już dostepne!

    0
    Lunar Wraith Caitlyn, Morgana oraz Radiant Wukong już możliwe do kupienia. 

    Dziwnym jest, że zostały udostępnione bez login screenu, ani żadnej informacji na stronie. Na dodatek są po normalnej cenie, więc może jednak lepiej poczekać z zakupem na -25%.
  • #12 Nowe splash Arty dla Shena

    0
    Pamiętacie o reworku Shena, który ma zawitać na serwerach live już wkrótce?
    Riot obiecał, podobnie jak u Poppy, odświeżenie skórek i ich splash artów. Niecierpliwi w końcu mogą odetchnąć z ulgą - doczekaliśmy się, a obrazki wyszły świetnie. 
    Który skin, według Was, wyszedł najlepiej?

    (kliknij, żeby powiększyć)
    (kliknij, żeby powiększyć)
    (kliknij, żeby powiększyć)
    (kliknij, żeby powiększyć)
    (kliknij, żeby powiększyć)




  • #11 Gotowi na nowy sezon?

    0


    Sezon 6 oficjalnie rozpoczęty resetem wszystkich dywizji.
    Czy na Waszych profilach pojawią się w listopadzie zeszłoroczne rangi, czy może macie ambicje na drogę ku górze?
    Wraz z resetem pojawił się również nowy champion select, tak więc swoje placementy możecie rozegrać w piątkę! Wypróbujcie go, wygląda naprawdę świetnie, ale co z działaniem? Czy jednak osoby najbardziej przepadające za midem, wybierając na drugą rolę supporta, pojawiać się na środkowej alei będą sporadycznie?
    Powodzenia w nowym sezonie rankingowym! Walczcie o swoje nagrody na koniec już teraz, a wszystkim silverom życzę w tym roku wbicia golda! To co, skoro mamy już całą zwycięską piątkę i rozpocznie się nowa kolejka wyboru bohaterów to może czas na Victorious Urgota?